piąta zero trzy. siódmy kurwa dzień z rzędu.
- nie mogę spać. nie mogę spać. nie moge spać.
nie może pozwolić sobie na chwilę nieuwagi. przyjdzie. na pewno. musi przyjść. obiecał. jeśli zaśnie nie otrzyma TEGO. czeka już tyle lat.
tym razem szpilka wbita w udo. kolejna kropla krwi na szkarłatnym juz prześcieradle. chwila niepewności, dreszcz, delikatny ból rozlewający się po ciele. za krótko. to nie TO!
zdana tylko na siebie sama stara się zrozumieć. tylko że się nie da. idiotka. próbowała tylu rzeczy. z uporem maniaka testowała uniesienia. przyszedł czas na ból.
to nie TO.
pusta.
pusta.
pusta.
pokaleczone ciało. szybki oddech. grymas rozczarowania na twarzy. zmęczone piękno. groteska.
w tym wszystkim jest kompletnie nijaka.
pośród mroku niespodziewany technicolor. na ścianie majaczący kształt. przyszedł!
abstarkcyjna myśl o tym że nie może mu się tak pokazać. trwa chwilę.
teraz w głowie gra jej tylko marilyn manson.
- robi nam niezłe tło.
wiedział. każde słowo działało tak kojąco.
czemu kazał czekać tak długo. daje nadzieję i znika.
pragnienie pulsujące w głowie. dzikie krzyki wyrywającego się z piersi serca.
- czego chcesz ode mnie?
- naucz mnie. nie potrafię tak dłużej. naucz mnie.
tym razem nic nie obiecywał. nie kazał jej czekać.
zniknęła.
została groteska.
grymas rozkoszy i martwe oczy w których widać wszystko.
http://www.youtube.com/watch?v=8W2cAtYlNhc&feature=related
do osób, które przejęły się treścią.
OdpowiedzUsuńcyt: "spontan bez przemyśleń"
i'm sane. at least i hope so...
ha ha ha !
pisz ksiazke
OdpowiedzUsuń